poniedziałek, 3 lipca 2017

''Pensjonat pod Meduzą'' Halina Kowalczuk [PATRONAT MEDIALNY]

 Pensjonat pod Meduzą
Halina Kowalczuk
Wydawnictwo: Lucky
Data premiery: 20 czerwca
Ocena: 8/10
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI



 Podobno nieszczęścia chodzą parami. Na własnej skórze doświadcza tego Gabrysia, która jednego dnia traci pracę na rzecz młodszej dziewczyny i dowiaduje się, że mąż ją zdradzał i właśnie odszedł do innej. Także młodszej.
  Najbliżsi nie zawodzą, ale największe wsparcie kobieta otrzymuje od Hortensji – niezbyt lubianej ciotki mieszkającej nad morzem, do której jedzie wraz z matką. Tam spotyka także Olka – kolegę z młodzieńczych lat, który planuje otworzyć pensjonat. Przed Gabryśką otwierają się nowe możliwości nie tylko zawodowe, ale czy odważy się skorzystać z nadarzających się okazji?
  
  Halina Kowalczuk – urodzona w ubiegłym stuleciu pomyliła drogi swojego życia, kierując się i kończąc Uniwersytet Szczeciński o kierunku ekonomii, zamiast filologii polskiej. Jednak zdążyła to naprawić, wydając wraz z Wydawnictwem „Lucky” swoją debiutancką książkę „Chata pod jemiołą”. Autorka wychowuje dwójkę dzieci, prowadzi dom i... pisze. W swoim dorobku literackim posiada między innymi: ,,Dwie Anny'', ,,Leśny dworek’’, ,,Dwórkę królowej’’ oraz ,,Pałacyk za mostem''.

 Książki autorki generalnie mogę brać w ciemno, bo wiem, że się nie zawiodę. Każda z nich ma w sobie coś wyjątkowego i nurtującego. Urzeka ciepłem, subtelnym dowcipem i życiową mądrością. Nie inaczej jest tym razem. ''Pensjonat pod Meduzą'' już od pierwszych stron uwięził moją uwagę, zachwycając swym realizmem magicznym i piękną, a zarazem niepokojąco-fascynującą historią. Nie spodziewałam się aż tylu emocji i tylu niesamowitych zaskoczeń. Coś wspaniałego!

 Pomysł wybrany na fabułę może nie jest zbytnio odkrywczy, ale forma jego przestawienia przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Poznajemy czterdziestokilkuletnią Gabrysię, która właśnie dowiaduje się, że dwadzieścia lat jej nienagannej pracy przegrywa w starciu z młodością, podobnie jak jej małżeństwo. Znudzony rutyną mąż odchodzi do szczupłej, tlenionej blondynki zwanej ,,policyjną klaczą''. Zrozpaczona kobieta za namową swojej matki i dzieci, decyduje się wyjechać do domu ciotki Hortensji, położnego bezpośrednio przy wydmach, aby w ciszy i spokoju wszystko sobie przemyśleć. Nie wie jednak, że już wkrótce los szykuje dla niej kolejne niespodzianki…

 Cudowna proza. Niby nie ma w niej nic oryginalnego, a jednak nie mogłam oderwać się od czytania. Mój apetyt wzrastał wraz z każdą kolejną sceną. Przeżywałam perypetie bohaterki jak swoje własne. Szczerze jej współczułam z powodu utraty etatu; kipiałam ze złości, widząc, jak jej niewierny małżonek sobie z nią bezczelnie pogrywa i z nutą podniecenia wyczekiwałam nadchodzących zmian, które niosły za sobą nie tylko nowe wyzwania, ale przede wszystkim nadzieję na lepsze jutro. Autorka w mądry sposób uświadamia nam, że nie warto rozpaczać nad chwilami które odeszły i nigdy nie wrócą. Trzeba czerpać radość z tego, co tu i teraz, doceniać, co się ma, zamiast niepotrzebnie tracić czas na dawne cierpienia i na obawy o przyszłość.

,,-Za dużo w tobie wątpliwości. To one utrudniają ci życie, zacznij normalnie żyć. Wierzyć w siebie i w to, co los ci wyznaczył. Bóg wie, co jest dla nas dobre. Czasami tego nie rozumiemy, ale on wie…''

 Najmocniejszym punktem tej powieści są fenomenalnie wykreowane postacie. Prym wiedzie oczywiście Gabrysia. Na pierwszy rzut oka cicha, spokojna i pokorna, jednak kiedy trzeba umie pokazać pazur i postawić na swoim. Równie ciekawą osobowością jest Olek – znajomy Gabi z czasów dzieciństwa. Mężczyzna jest profesorem na Uniwersytecie Gdańskim na Wydziale Rybołówstwa, lecz jego największą pasją jest łowienie ryb. Niech Was jednak nie zwiedzie ten wizerunek, albowiem pod maską elokwentnego dżentelmena kryje się mroczny pierwiastek, który uaktywnia się w kluczowych momentach. Nie mniej ciekawą personą jest ciotka Hortensja. Surowa, stanowcza i apodyktyczna. Taki Ojciec Chrzestny w spódnicy. Acz niekiedy zdarza jej się pokazać zupełnie inne, cieplejsze oblicze. Z kolei jej przyjaciółka Balbina stanowi całkowite przeciwieństwo Hortensji. Życzliwie usposobiona do innych, pełna życiowej mądrości i bardzo, bardzo tajemnicza. Nie sposób nie wspomnieć też o tzw. czarnych charakterach, czyli mężu Gabrysi oraz pewnej wyniosłej i aroganckiej damie. Oboje swoim zachowaniem skutecznie podnoszą ciśnienie czytelnikowi.

 W książce znajdziemy także wątek romantyczny, powoli rozwijające się uczucie, relację opartą na wzajemnej sympatii, akceptacji i bliskości intymnej. Ale jest coś jeszcze… Pojawia się element thrillera zabarwionego nutką dramatu oraz niezwykła ingerencja sił nadprzyrodzonych. Wszystko to razem tworzy niepowtarzalny klimat przyprawiający o dreszcze i zachwycający siłą wyrazu. Jestem oczarowana i przejęta. Moja wyobraźnia dosłownie szaleje.

 Całość napisana jest żywym językiem, pozbawionym sztuczności tanich efektów. Uwagę przykuwają też błyskotliwe dialogi okraszone szczyptą cynicznego humoru, zaś plastyczne, sugestywne opisy znakomicie ożywiają daną scenę. Plusem jest również tempo akcji. Płynie wartko i nie brakuje nieoczekiwanych momentów. Nie tylko będziemy świadkami otwarcia tytułowego pensjonatu, ale także przekonamy się, jak zgubne są skutki narastającej fali nienawiści, zazdrości i szaleństwa. Przygotujcie się na nie lada atrakcje.  Wspomnę jeszcze o solidnym wydaniu książki. Lekko usztywniona okładka nieporównywalnie podnosi walory estetyczne oraz wytrzymałość użytkową. Ogólnie rzecz biorąc, pełna satysfakcja.

  Podsumowując:
 ''Pensjonat pod Meduzą'' to urocza, optymistyczna powieść o podnoszeniu się po porażkach, walce dobra ze złem i nowych początkach. Inspiruje i nakłania do tego, by wziąć sprawy w swoje ręce, stawiać sobie nowe cele i sukcesywnie je osiągać. Bo życie mamy jedno, więc warto je spędzić po swojemu. Toteż… ,,Nie bój się kochać, bierz od losu, co daje, i ciesz się tym.'' POLECAM!


 https://www.facebook.com/magdalenamajcherautorka/?fref=ts

22 komentarze:

  1. Zapowiada się interesująco, do rozważenia na wakacyjne zaczytanie. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam tylko "Dwie Anny", chętnie poznam kolejne książki autorki 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że ta proza tak wciąga. Może się skuszę bo fabuła jest ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja recenzja zachęca mnie do przeczytania tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale ta zapowiada się ciekawie. Z chęcią się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję się zaproszona do pensjonatu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniała recenzja. Nie znam twórczości tej autorki, ale bardzo chętnie przeczytam tę książkę. Zapisuję sobie tytuł na później.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zachęcająca recenzja. Książka w sam raz na wakacje!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię książki w takim klimacie. Niby o zwykłym życiu, a jednak odpowiednio napisane, czyta się nie mogąc oderwać od stron:) Z chęcią zapoznam się z twórczością autorki:) Gratulacje patronatu:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam prozę Pani Kowalczuk. Może puścisz ją w obieg jako book tour? Pozdrawiam. Cecylia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na chwilę obecną nie mam w planach Book Tour z tą książką, gdyż najpierw chciałabym zakończyć trwające Book Tour'y, które niestety ciągną się nieskończoność, gdyż co niektórzy uczestnicy trzymają daną książkę prawie 2 miesiące, przez co robią się różnego rodzaju utrudnienia.

      Usuń
  11. Pałacyk za mostem czytałam :-) Pensjonat pod Meduzą zapowiada się super.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam, ale mam ochotę na taką optymistyczną lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chcę bardzo przeczytać, więc mam nadzieję, że książka ta niedługo trafi w moje ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Znowu uswiadomilam sobie jak niewielu autorow ksiazek znam. Musze to koniecznie nadrobic!

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba się skuszę, bardzo zachęcająca recenzja! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z chęcią sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam tej autorki i może dzięki tej powieści to zmienię:)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...