wtorek, 14 listopada 2017

''Małe tęsknoty. Marzenia Kaliny'' Aneta Krasińska [PATRONAT MEDIALNY]

Małe tęsknoty. Marzenia Kaliny'
Aneta Krasińska
Liczba stron: 320
Premiera: 24 października 2017
Ocena: 8/10
Patronat medialny:

  W powieści przeplatają się ze sobą losy trzech bohaterek, które na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego. Są w różnym wieku i z odmiennym bagażem doświadczeń, mają zupełnie inne zainteresowania oraz usposobienie. Tym, co je łączy, jest pragnienie posiadania rodziny, którą utożsamiają ze szczęściem.

   Kalina ma cudowną pracę, kochającego męża i własny dach nad głową. Wydawać by się mogło, że nic więcej nie potrzeba młodym ludziom do szczęścia. Nic bardziej mylnego…

   Lena to nastolatka poturbowana emocjonalnie przez los, jaki zgotowali jej rodzice. Skrzywdzona przez najbliższych i osamotniona, staje się łatwym celem dla człowieka, który chce wykorzystać jej niewinność…

   Elżbieta jest dojrzałą kobietą. W młodości spotkała mężczyznę, który odcisnął piętno na jej życiu. Dramatyczna decyzja dotycząca dziecka wciąż głęboko tkwi w jej podświadomości i nie pozwala normalnie funkcjonować … [opis wydawcy]

  Aneta Krasińska - Z wykształcenia humanistka, zakochana w książkach, debiutowała w 2014 roku. Głodna życia i nowych wyzwań, które inspirują ją do działania i pozwalają czerpać energię do pracy. Z filiżanką kawy zasiada do czytania powieści obyczajowych, sensacyjnych lub kryminalnych. W swoich książkach porusza problemy kobiet zmagających się z przeciwnościami losu. Twierdzi, że wyrazisty charakter postaci jest jak odcisk buta i na długo pozostaje w świadomości czytelnika.

  Przeczytałam wszystkie dotychczas wydane książki autorki, czyli ,,Odroczone nadzieje'', ,,W sieci uczuć'', ,,Szukając szczęścia'' oraz ,,Finezję uczuć''. Mam więc jakieś rozeznanie w jej twórczości i śmiało mogę napisać, że widać ogromny progres. Z każdą kolejną powieścią coraz bardziej się rozwija. Ma coraz lepsze pomysły, coraz śmielszy warsztat i coraz większą odwagę do mierzenia się z tzw. trudnymi tematami. Oby tak dalej - wszak praktyka czyni mistrza.

   Poznajemy Kalinę, Lenę i Elżbietę - trzy zupełnie różne kobiety, które na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego. Jednak pewnego dnia ich drogi nieoczekiwanie się krzyżują. Co z tego wyniknie? "Marzenia Kaliny" to pierwszy tom nowej serii pt."Małe tęsknoty", który moim zdaniem bije na głowę swoje poprzedniczki. Zachwyca precyzyjną konstrukcją fabularną, ujmuje wielowątkowością motywów, bogatą gamą emocji, a przede wszystkim urzeka realizmem i problemami, które mogą dotknąć każdego z nas.

  Niesamowicie mocno zżyłam się z bohaterkami powieści i przeżywałam ich perypetie niemal jak swoje własne. Duża w tym zasługa wyrazistej kreacji charakterologicznej, jak i wiarygodnego portretu psychologicznego. Jak każdy nas mają swoje wady, słabości, pragnienia i sekrety. Największą sympatią zapałałam do Kaliny, gdyż podobnie jak ona - poznałam gorzki smak ciągłej niepewności, wyczekiwania i wyrzeczeń. Polubiłam także Lenę – zakompleksioną nastolatkę, która nieświadoma powagi zagrożenia, wplątuje się w spiralę kłamstw, komplikując coraz mocniej swoje pogmatwane życie. Z kolei Elżbieta budziła we mnie ambiwalentne uczucia. Początkowo nie umiałam jej rozgryźć, nie potrafiłam się do niej przekonać. Ale kiedy odsłoniła swoją duszę, zrozumiałam, skąd ten dystans. Wszystkie trzy kobiety mają wspólny cel - posiadanie troskliwej, kochającej i blisko ze sobą związanej rodziny. Niestety przewrotny los często pisze własne scenariusze, nie zawsze zgodne z naszymi życzeniami.

"Każdy dzień to zmaganie człowieka z przeciwnościami losu. Jego marzenia i rozterki przeplatają się ze sobą, tworząc ciasno splecioną pajęczynę, która sprawia, że chce się żyć i wciąż podążać do celu. Czasem jednak pajęczyna zaczyna się rwać, a jej naprawa wymaga niebywałej zręczności i ogromu chęci."

  Autorka porusza w swojej książce wiele interesujących tematów, takich jak rodzicielstwo adopcyjne, trudy starania się o dziecko, brak poczucia własnej wartości czy negatywny wpływ przeszłości na teraźniejszość. Bez koloryzowania i niepotrzebnego zadęcia pokazuje, że prawdziwe życie nie składa się tylko i wyłącznie z pasma sukcesów i radości. Często poprzetykane jest wieloma smutkami i niepowodzeniami. Ale najważniejsze, to się nie poddawać. Znaleźć siłę w sobie i podążać nową, nieznaną ścieżką. Wszak każde doświadczenie jest cenne i czegoś nas uczy.

,,– Na zmiany nigdy nie jest za późno – doda­ła pani Ula z rosnącą energią. – Nie wolno się ich nigdy bać. To klucz do naszego wewnętrz­nego rozwoju.
– Nigdy w ten sposób o tym nie myślałam, ale coraz wyraźniej widzę, jak wiele straciłam.
– Nie może pani, moje dziecko, podchodzić do tego w ten sposób. Życia się nie traci, ale każdego dnia zdobywa się nowe doświadcze­nie, które albo się wykorzysta do tego, żeby coś na nim zbudować, albo rezygnuje się z re­alizacji marzeń.''

  Na duże uznanie zasługuje styl, jakim posługuje się pisarka. Pisze lekko, przystępnie, ale przede wszystkim z wielkim wyczuciem. Żywa narracja, naturalne dialogi, plastyczne opisy, wciągająca akcja prowadzona równocześnie z kilku perspektyw oraz znakomite odzwierciedlenie dobrze znanej nam rzeczywistości - to wszystko składa się na wyjątkową całość, która porywa, zasysa i angażuje. Jednak największym zaskoczeniem jest dla mnie wstrząsające zakończenie. Nie przewidziałam takiego scenariusza. Wprost nie mogę się pozbierać. Ciągle mam nadzieję, że w kolejnym tomie sprawy przybiorą bardziej optymistyczny obrót. Czas pokaże, czy moje oczekiwania okażą się trafne.

Podsumowując:
  ,,Marzenia Kaliny'' to niebanalna, przeszywająca na wskroś opowieść o szarej codzienności, wyzwaniach rzucanych przez los i wytrwałości w dążeniu do własnego szczęścia. To także historia o przeznaczeniu, które chodzi zawsze swoimi ścieżkami. Porusza najczulsze struny duszy, stawia przed nami wiele niespodzianek i prowokuje do zastanowienia się nad złożonością otaczającego nas świata. Z całą pewnością pozycja godna polecenia. A zatem nie zwlekajcie, tylko już dziś rezerwujcie wolną chwilę dla tej lektury. Satysfakcja gwarantowana.
 

16 komentarzy:

  1. Krysiu, bardzo dziękuję za docenienie i dostrzeżenie rozwoju w moim warsztacie. Ty też dawkujesz mi emocje, dlatego wciąż czekam na 10 od Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka już czeka na lekturę imam nadzieję spędzić z nią miłe chwile.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłe na pewno, choć nie słodkie... Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, aczkolwiek ta pozycja wyjątkowo mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż wstyd się przyznać, ale jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z twórczością tej autorki. Widzę, że mam co nadrabiać, bo Pani Aneta ma już wiele powieści w swoim dorobku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie przeczytam tę książkę. Zaintrygowałaś mnie tym wstrząsającym zakończeniem, jestem go bardzo ciekawa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja na razie potęsknię za książką... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Emocjonująca, a zarazem przyziemna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię poczytać takie historie jesiennym wieczorem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję patronatu :)
    Nie znam jeszcze twórczości autorki, ale czuję, że muszę to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niezbyt gustuję w literaturze kobiecej, ale okładka i ciekawy opis zachęcają mnie do sprawdzenia zawartości :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnóstwo trudnych i ważnych tematów znalazło się w tej książce. Widzę, że to nie taka zwykła powieść dla kobiet. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie przeczytam, fajnie, że bohaterki są w różnym wieku i sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  13. Taką obyczajową historię będę mieć na uwadze.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...