wtorek, 27 października 2015

Wywiad z Martyną Senator

Kamila Łach
1. Pani Martyno, czym jest dla Pani osobiście wolność? Chodzi mi o wolność w życiu jak i wolność w pisaniu.


Wolność ma w sobie coś z żywiołu. Może nam pomóc albo nas zniszczyć, w zależności od tego jak będziemy się z nią obchodzić. W moim odczuciu człowiek wolny nie boi się życia, ale unika brawury. Słucha głosu swojego serca, ale nie jest przy tym lekkomyślny. Potrafi cieszyć się życiem, ale stroni od przesadnej beztroski. Wszystko dlatego, że „dojrzała” wolność niesie ze sobą pewne ograniczenia. Kluczowym elementem jest to, aby te ograniczenia były wynikiem naszych przemyśleń, a nie cudzego widzimisię.

Anonimowy
Pani Martyno jak się zaczęła Pani przygoda z książką?


Pasja do pisania budziła się we mnie stopniowo. Już będąc w podstawówce wyobrażałam sobie jakieś historie, a potem przenosiłam je na papier. Kiedy miałam jakieś piętnaście, może szesnaście lat zamarzyłam o tym, aby wydać książkę. Problem polegał na tym, że kiedy tylko zabierałam się za pisanie jednej powieści, w mojej głowie już rodził się pomysł na kolejną. W efekcie byłam otoczona strzępkami niedokończonych opowieści, z których żadna nie nadawała się do publikacji. Początki „Kiedy wolność mówi szeptem” wyglądały podobnie. Również zaczęłam od krótkich chaotycznych fragmentów, ale tym razem byłam całkowicie pochłonięta tym, co robię. Historia Jane wciągnęła mnie do tego stopnia, że myślałam o niej dniami i nocami, aż w końcu udało mi się postawić ostatnią kropkę.

Malineczka74
1. Czy podoba się Pani okładka książki? Czy miała Pani wpływ na jej wybór?


Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona współpracą z Wydawnictwem Videograf. Jako debiutantka i osoba, która ma znikome pojęcie o tym jak funkcjonuje pisarki świat, wyobrażałam sobie, że dostanę gotowe rozwiązania, na które chcąc nie chcąc będę musiała przystać. Jednak nasza relacja od samego początku przybrała formę dialogu. Przy projektowaniu okładki zapytano mnie jak sobie ją wyobrażam. Podałam kilka propozycji, które zostały wykorzystane, ale muszę przyznać, że efekt końcowy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.

Książko Miłości Moja
1. Czy bohaterowie książki, posiadają jakieś Pani cechy?

Podobnie jak główna bohaterka jestem zakochana w przyrodzie, zwłaszcza tej dzikiej i nietkniętej przez człowieka. Tak jak Jane wierzę w siłę marzeń i nie boję się postawić wszystkiego na jedną kartę. Z drugiej jednak strony mam w sobie coś z Brittany, a mianowicie pewnego rodzaju niedostępność. Zawieranie nowych znajomości zdecydowanie nie jest moją mocną stroną i musi upłynąć dużo czasu zanim zdecyduję się wpuścić kogoś do „mojego prywatnego świata”.

2. Wena to podstępna bestia. Dopada w najmniej oczekiwanym momencie (najczęściej przed zaśnięciem, bądź w innych dziwnych okolicznościach. Prawda? ) Gdzie zapisuje Pani swoje pomysły? Wszystkie grzecznie czekają poukładane w głowie, czy raczej zapisuje je Pani gdzie popadnie? (np. na starym bilecie, paragonie i innych podobnych skrawkach papieru? :)

Początkowo rzeczywiście pisałam na czym popadnie :) Zdarzało się, że niektóre z fragmentów lądowały pomiędzy obliczeniami dwóch całek, bo wena pojawiła się akurat wtedy, gdy siedziałam na zajęciach z analizy matematycznej. Teraz najczęściej zapisuję wszystko w zeszytach. No chyba, że jadę w zatłoczonym autobusie albo jestem na spacerze – wówczas z odsieczą przychodzi telefon komórkowy.

3. Pamięta Pani emocje związane z wydaniem pierwszej książki? Może Pani opisać jakie uczucia towarzyszom Autorowi, w tak ważnym momencie?

Podejrzewam, że nigdy tego nie zapomnę. Kiedy dowiedziałam się, że Videograf chce wydać moją książkę, byłam w takim szoku, że wyszłam z pracy i przez półtorej godziny chodziłam wokół budynku. To cud, że moja przełożona nie dała mi za to jakiejś nagany! Raz po raz sprawdzałam maila, chcąc się upewnić, czy to wszystko dzieje się naprawdę. Później, kiedy oszołomienie minęło, a w jego miejscu pojawiła się euforia, po raz kolejny zdałam sobie sprawę, że nie wolno rezygnować z marzeń.

Dagmara Janicka
1. Do jakiej postaci literackiej porównałaby Pani swój charakter? Dlatego właśnie do niej:)


Myślę, że mam w sobie coś z Elizabeth Bennet. Jestem dość bezpośrednia, potrafię bronić własnego zdania, podchodzę z uśmiechem do życia, uwielbiam długie spacery, wspaniale dogaduję się z tatą no i najważniejsze: nigdy nie wyszłabym za mąż bez miłości.

izabela81
1. Jane za wszelką cenę chciała dopasować własne życie do upodobań innych. A czy pani zdarzyło się wkomponowywać w otoczenie?

Miałam to szczęście, że moi rodzice nigdy nie starali się na siłę kierować moją przyszłością. Nie znaczy to oczywiście, że pozwalali mi wcielać w życie każdy szalony pomysł, jaki przyszedł mi do głowy. Chodzi o to, że niezależnie o tego, jaką drogę wybrałam trwali przy mnie i niczym życiowe drogowskazy ostrzegali przed niebezpieczeństwem, ślepymi uliczkami i ostrymi zakrętami. Tak naprawdę ich jedynym „upodobaniem” było przekonanie, że w życiu trzeba być dobrym i uczciwym człowiekiem, nawet jeśli się to nie opłaca. Dlatego dopóki kierowałam się tą zasadą, nie musiałam się martwić, że ktoś z moich bliskich będzie mną rozczarowany.

2. Co byłaby Pani w stanie zrobić dla wolności i bycia szczęśliwą?

Wolność jest dla mnie bardzo ważna, ale skłamałbym, gdybym powiedziała, że zrobiłabym dla niej wszystko. Bardzo często zapominamy, że w niektórych przypadkach wolność jednego człowieka, jest więzieniem dla kogoś innego. Dość dobrze widać to w niektórych małżeństwach, czy też relacjach pomiędzy dziećmi i rodzicami. Czasami jedna ze stron jest tak mocno skupiona na swoich celach i pragnieniach, że zupełnie zapomina o tym, co czuje i myśli druga strona. Nie twierdzę, że nie należy walczyć o wolność. Wręcz przeciwnie. Ale w tej całej walce nie wolno zapomnieć o szacunku do drugiego człowieka.

3. W ''Kiedy wolność mówi szeptem'' pokazuje Pani, że życie mamy tylko jedno, więc powinnyśmy je przeżyć według naszych wyobrażeń. A jak wyobraża sobie Pani swoje życie, jak ono będzie dalej wyglądało, za 10, 20 lat?


Biorąc pod uwagę kruchość i nieprzewidywalność życia, raczej nie snuję aż tak odległych planów. W odniesieniu do przyszłości mam tylko jedno marzenie: chciałbym, aby moi bliscy byli zdrowi i szczęśliwi, a mój mąż wciąż widział we mnie kobietę, w której się zakochał.

martucha180
1. Kto dla Pani jest krytycznym przyjacielem? Tym pierwszym i najbardziej rzetelnym i obiektywnym?


Bez wątpienia mama. Czasami sama jej obecność dodaje mi otuchy. Nie tak dawno czytałam książkę Jojo Moyes „Razem będzie lepiej” i autorka użyła w niej takich słów: „Bo choćby cały świat rzucał w ciebie kamieniami, to jeżeli mama stoi po twojej stronie, nic ci się nie stanie”.  I ja w to głęboko wierzę. To typ przyjaciela, który poklepie cię po ramieniu, jeśli robisz coś dobrze i potrząśnie tobą, gdy zaczynasz zbaczać z właściwej drogi.

2. Skończyła Pani studia związane z przedmiotami ścisłymi, a pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pani wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Pani talent literacki czy wręcz przeciwnie?

Nigdy nie miałam problemów z pisaniem wypracowań i chociaż moje prace były ocenianie dość wysoko, wydaje mi się, że większość nauczycieli raczej widziała we mnie ucznia, który ponad wszystko uwielbia matematykę.

3. Praca w korporacji raczej ogranicza wolność. Co Panią na co dzień zniewala, ogranicza?

Może to zabrzmi niewiarygodnie, ale znam grupę ludzi, dla których praca w korporacji jest spełnieniem marzeń  Ja osobiście do nich nie należę, niemniej jednak wydaje mi się, że każdy zawód, niezależnie od tego, czy jest to praca w korporacji, urzędzie, czy firmie prywatnej, może nas w pewnym sensie zniewolić. Bo jeśli robimy coś, czego nie znosimy, to prędzej, czy później, nasza codzienność zamieni się w istną męczarnię (wówczas polecam rzucić wszystko i wyjechać do Szkocji J). A tak na poważnie, to moja obecna praca ma trzy podstawowe zalety: nie przeszkadza mi w realizowaniu własnych pasji, nie myślę o niej po powrocie do domu i przez cały ten czas jestem otoczona wspaniałymi ludźmi, dlatego nie traktuję jej jak elementu, który ograniczałby moją wolność. Jest jednak coś, co od czasu do czasu daje o sobie znać i mnie zniewala. I chociaż wstyd się do tego przyznać, tym „czymś” jestem ja sama. A właściwie mój brak wiary w siebie. Czasami czuję się tak, jakbym szła przez życie z diabłem na ramieniu, który nieustannie powtarza mi, że nie jestem wystarczająco dobra. W takich chwilach dobrze jest mieć przy sobie kogoś, kto tego diabła odeśle precz.

Sylwka S.
1. Bardzo zaintrygował mnie tytuł Pani książki bo można go zinterpretować na różne sposoby, gdyby nie wiedziała Pani o czym jest książka, to jakie by było pierwsze skojarzenie do słów "Kiedy wolność mówi szeptem"?


Faktycznie tytuł nie jest dość jednoznaczny. Przykładowo jeden z moich znajomych był przekonany, że napisałam powieść o wojnie i uciśnionych więźniach, którzy grypsują, aby w ten sposób zjednoczyć siły i odzyskać wolność J Ja natomiast chyba poszłabym w nieco innym kierunku i uznałabym, że książka opowiada o człowieku, który bardzo chciałby wyzwolić się z jakichś więzów, ale nie jest pewien, czy ma dostatecznie dużo odwagi, aby to zrobić.

2. Myślę, że każdy z nas ma w życiu swoje pasje, dla których poświęca swój czas i w których odnajduje ucieczkę i szczęście. Jaka pasja oprócz pisania pochłania Panią w całości, aż zapomina Pani o otaczającym świecie?

Uwielbiam grać na gitarze i malować. Ilekroć napotykam jakiś opór w pisaniu, a każde kolejne zdanie wydaje mi się gorsze od poprzedniego, odkładam zeszyt i sięgam po gitarę, albo zwyczajnie rozkładam sztalugę i zaczynam malować. Obie te czynności pomagają mi oczyścić umysł. Dzięki nim frustracja wynikająca z braku weny jest dużo mniejsza. 

3. Wspomnienie z dzieciństwa, który pamięta Pani do dziś?

Pamiętam, że będąc małą dziewczynką w każdy niedzielny poranek brałam z półki książkę, wskakiwałam do łóżka rodziców i prosiłam tatę, żeby mi poczytał. Pewnego razu padło na bajkę o trzech świnkach. Kiedy tata otworzył książkę, zauważył, że każde zdanie jest podkreślone zielonym flamastrem. Zapytał wówczas: „Córciu, czemu to wszystko podkreśliłaś?”. Odpowiedziałam mu: „Żebyś lepiej widział, co czytasz tatusiu”.

Wróblica
1. Czy ma Pani już kolejne pomysły na kolejne powieści? Może coś nam Pani zdradzi w związku z tym?


Pomysłów jest bardzo dużo, ale najeżę do ludzi, którzy nie lubią dzielić skóry na niedźwiedziu, dlatego wolałabym, aby wszystkie rąbki tajemnicy pozostały zasłonięte. Przynajmniej do czasu, aż nie uporządkuję myśli i nie przeleję ich na papier

2. „Powiem panu jedno, człowiek wolny jest nieprzewidywalny. Nie tylko dla innych. Przede wszystkim dla siebie.” Jak Pani rozumie ten cytat?
Wydaje mi się, że człowiek, który ślepo goni za wolnością, bardzo szybko zmienia swój system wartości i wyzbywa się wszelkich zahamowań. Być może na początku jego działania odbijają się tylko na innych ludziach, ale koniec końców konsekwencje dosięgną także jego, a to nieuchronnie doprowadzi go do zguby. Ja osobiście uważam, że każdy człowiek zasługuje na bycie wolnym, ale dążąc do tego celu nie powinien myśleć wyłącznie o sobie. Bo wolność jest piękna, o ile nie kieruje nią egoizm.

3. Książka, która nie raz stawała się inspiracją do dalszego działania w Pani życiu?

Biblia.

Iza
1. Jakie jest Pani ulubione danie? Jeśli założyć, że proces, na który składa się napisanie i wydanie książki to potrawa, jakie powinna mieć według Pani składniki?


Uwielbiam gotować, dlatego gotowe rozwiązania w stylu: autor + „Pomysł na… idealną książkę” zdecydowanie nie wpisują się w moje menu. Każdą potrawę tworzę od podstaw, a do niezbędnych składników zaliczam: autora, determinację, cierpliwość, wytrwałość, wiarę, nadzieję oraz pokorę. Jeśli akurat mamy sezon na wenę, to również polecam dodać ją do potrawy. Co do proporcji, jeden autor w zupełności nam wystarczy, natomiast w przypadku pozostałych składników zasada jest prosta: im więcej, tym lepiej. Wszystkie składniki mieszamy, gotujemy na małym ogniu, a potem… czekamy. Jeśli kuchnia nie eksploduje, to znaczy, że wszystko się udało.

2. Jeśli kiedykolwiek mogłaby Pani przenieść się do świata przedstawionego w dowolnej powieści, jaką Pani by wybrała i dlaczego? A może do żadnej?


Przeniosłabym się do dziewiętnastowiecznego Londynu, a dokładnie na ulicę Baker Street 221b. Sherlock Holmes i dr Watson, to jedni z moich ulubionych bohaterów literackich. Cudownie byłoby razem z nimi przedzierać się przez zawiłą sieć kryminalnych zagadek i tropić przestępców.

3. Kim jest Martyna Senator? Przypisze Pani do każdej litery swojego imienia cechę, która Panią opisuje?

M – marzycielska
A – ambitna
R – romantyczna
T – troskliwa
Y – przez wzgląd na gorącą miłość do matematyki załóżmy, że Y  jest niewiadomą J
N – nieśmiała (ale tylko troszkę)
A – asertywna
S – spontaniczna
E – emocjonalna
N – niecierpliwa
A – autokrytyczna
T – tajemnicza
O – opiekuńcza
R – roztrzepana

dziobasek3
1. Gdyby mogła Pani stworzyć własną Utopie, to co by w niej było, a czego bezwzględnie pozbyłaby się Pani w porównaniu ze współczesnym światem?


Wbrew pozorom współczesny świat – choć daleko mu do ideału – mógłby mieć w sobie coś z utopii, gdyby każdy człowiek chociaż w niewielkim stopniu zmienił swój charakter. Przyroda potrafi żyć w całkowitej harmonii, ludzie niekoniecznie. To my stworzyliśmy wszystko, co najgorsze w tym świecie: wojny, kłamstwa, intrygi, ciągłe kłótnie i spory… Dlatego pozbyłabym się wszystkiego, co w nas złe, a zabrała wszystko, co dobre.

2. Co Pani rozumie pod hasłem "wolność"?

Podobne pytanie już było (zadane przez: Kamila Łach)

2. Czy według Pani bycie w związku ogranicza nasza wolność?

Tak naprawdę wszystko zależy od związku. Są związki, które potrafią zniszczyć człowieka, ale są też takie, w których dwoje ludzi nieustannie szuka kompromisów, aby żadna ze stron nie czuła się zdominowana przez drugą. Wydaje mi się, że każdy poważny związek jest pewnego rodzaju ograniczeniem. Bo przecież na drodze, którą do tej pory przemierzaliśmy samotnie pojawia się ktoś inny. I jeśli chcemy zatrzymać tę osobę w naszym życiu i zależy nam, aby czuła się przy nas dobrze, to musimy się troszkę przesunąć i zrobić jej miejsce, żeby mogła iść tuż obok nas. To czy życie w związku okaże się dla nas więzieniem, czy wręcz przeciwnie – doda nam skrzydeł, w dużej mierze zależy od nas samych. Jeśli obie strony będą traktować się w sposób, w jaki same chciałyby być traktowane, to żadne z tych ograniczeń nie będzie wydawać się straszne. Bo zamiast skupiać się na tym, co poświęciliśmy, zaczniemy dostrzegać korzyści, jakie daje nam sama obecność ukochanej osoby.

Beata Lewandowska
1. Jak Pani sobie radzi z jesienną chandrą?

Kiedy za oknem robi się szaro i deszczowo, włączam w sobie tryb pracowitej mrówki i skupiam się na robieniu rzeczy, które sprawiają mi radość. Jestem zdania, że najlepszym pokarmem dla jesiennej chandry jest bezczynność, dlatego jeśli akurat nie piszę, to maluję, gram na gitarze, piekę, gotuję albo spotykam się ze znajomymi. W dodatku mam wspaniałego męża, który potrafi wyciągnąć mnie z każdego dołka emocjonalnego

2. Co to jest szczęście w/g Pani?

Szczęście jest dla mnie taką dojrzałą formą radości. Podobnie jak miłość jest dojrzałą formą zakochania. Kojarzy mi się ono z chwilami spokoju i zadumy, kiedy uświadamiam sobie jak wiele w życiu mam i za jak wiele rzeczy powinnam być wdzięczna. 

3. Dlaczego taki tytuł książki a nie inny?

Pomysł na taki tytuł nie przyszedł od razu. Dość długo szukałam kompromisu pomiędzy wewnętrzną potrzebą walki o swoje życie i marzenia, a niepewnością i ciągłym strachem przed powiedzeniem „dość”.  „Kiedy wolność mówi szeptem” stanowiło pomost pomiędzy tymi dwoma odmiennymi stanami ducha i jednocześnie kryło w sobie pewną tajemnicę.

Małgorzata P
1. W życiu bywa różnie i czasem dostajemy jakąś możliwość, która wymaga szybkiej decyzji i zaryzykowania. Czy którejś ze swoich decyzji w życiu Pani żałuje?

Nie żałuję. Wbrew pozorom te szybkie, spontaniczne decyzje należą do najlepszych jakie w życiu podjęłam.

2. Każdy człowiek czasem popada w zniechęcenie, zwątpienie. Jak Pani sobie radzi z chwilami zwątpienia czy stresu? Co wówczas jest dla Pani odskocznią od problemów?


Podobne pytanie już było (zadane przez: Beata Lewandowska). Dotyczyło jesiennej chandry.

3. Każdy ma wiele marzeń. Dla niektórych są to podróże, dla innych domek z ogródkiem, czy wydanie książki. Czy mogłaby Pani jedno ze swoich marzeń nam zdradzić?


Na to pytanie odpowiedziałam mówiąc o tym jak wyobrażam sobie swoje życie za 10 -20 lat (zadane przez: izabela81)

Katarzyna
1. Coraz więcej na rynku czytelniczym jest młodych, polskich autorek. Sięgam po ich książki bardzo chętnie, niestety, często nie doczytuję do końca. Co takiego jest w Pani książce, że warto po nią sięgnąć? Czy stylem, czy treścią, a może czymś innym przykuje Pani moją uwagę?


Jestem kompletnym laikiem jeśli chodzi o marketing, dlatego powiem Pani prawdę. Historia zawarta w mojej książce jest stosunkowo prosta, więc jeśli szuka Pani dramatycznych zwrotów akcji, to faktycznie – może Pani nie doczytać jej do końca J Esencją tej powieści od samego początku była chęć podzielenia się z czytelnikiem pewnymi przemyśleniami, które zmuszą go do zadania sobie kilku zasadniczych pytań. Ta książka ma być pewnego rodzaju motywatorem, który skłania do refleksji nad własnym życiem, marzeniami i celami, które tak zawzięcie realizujemy.

Joanna Mikulec
1. Są rekomendacje czytelników, są ich własne punkty widzenia. Ale ja jestem ciekawa właśnie Pani. Jakimi słowami poleciłaby mi Pani przeczytanie swojej powieści "Kiedy wolność mówi szeptem"? Dlaczego miałabym właśnie ją przeczytać?


Podobne pytanie już było (zadane przez: Katarzyna)

2. Przyjmuje się, że matematyka to królowa nauk. A czy Pani z tym zgadza?

Oczywiście.

3. Znamy swoją przeszłość, teraźniejszość w pewnym sensie też, ale z przyszłością nigdy nic nie wiadomo. Jak Pani do niej podchodzi? Żyje Pani chwilą czy zawsze ma jakiś plan do przodu?

Na to pytanie odpowiedziałam mówiąc o tym jak wyobrażam sobie swoje życie za 10 -20 lat (zadane przez: izabela81)

Agnieszka Wójcik
1.Czy jest Pani wierząca ? Jeśli tak, to jak ważna jest w Pani życiu wiara i tradycja ? Czy uważa Pani, że w imię wiary można łamać podstawowe prawa człowieka?


Tak, jestem wierząca. Wiara jest fundamentem mojego życia. Dzięki niej każdego dnia staram się być trochę lepszym człowiekiem. Czy mi się to udaje? Nie zawsze. Ale wydaje mi się, że wiara nie polega na byciu idealnym, tylko na nieustannej walce ze swoimi słabościami. Jeśli chodzi o ostatnią część pytania: Bóg, w którego wierzę kazał nadstawiać drugi policzek i miłować bliźniego, więc nie sądzę, aby ktokolwiek, kto w pełni przestrzega tych zasad był zdolny do łamania podstawowych praw drugiego człowieka.

2. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację. Może sobie Pani zmienić albo jedną cechę charakteru albo jedną rzecz w wyglądzie. Co by Pani wybrała i dlaczego?

Chciałabym być mniej wybuchowa. Dlaczego? Chyba dlatego, żeby ludzie, którymi się otaczam nie obrywali za to, że akurat mam gorszy dzień.

3. Gdyby Pani mogła zamienić się na jeden dzień w dowolnego ptaka. To jaki by to był i gdzie by Pani poleciała? Ciepłe kraje, a może wręcz przeciwnie?

Jest taka historyjka o orle, który całe życie mieszkał w zagrodzie z kurami, wierząc, że jest taki jak one. Pewnego dnia zauważył przepięknego ptaka szybującego wysoko na niebie.  Nigdy wcześniej nie widział czegoś równie wspaniałego. Zapytał więc kurę stojącą obok:   
- Kim on jest?
Kura podniosła dziób, na chwilę się zadumała i z lekką nutą podziwu odparła:
- To orzeł, król ptaków. Ale nie myśl o tym. Ty i ja jesteśmy inni niż on.
Dlatego zamieniłabym się w orła, odnalazłabym tego nieszczęśnika i powiedziałabym mu, żeby przestał myśleć jak kura, bo ma serce orła. A potem kazałabym mu rozwinąć skrzydła i wzbić się w powietrze, tak by frunął wyżej i wyżej, bo jego miejsce jest na niebie.

Edyta Chmura
1. Co było bezpośrednim impulsem, który sprawił, że wydała Pani pierwszą książkę? Czy to była naturalna kolej rzeczy - skończyła Pani pisać, wysłała tekst do wydawnictw i czekała na odpowiedź czy jednak wymagało to od Pani dużo odwagi i poddania się namowom bliskich?


Zaczęłam marzyć o wydaniu książki, jeszcze zanim skończyłam ją pisać, dlatego nikt nie musiał mnie namawiać, żebym wysłała swoją propozycję do wydawnictwa.

2. W książkach prawda miesza się z fikcją i to od autora zależy, co osiągnie przewagę. Nawet jeśli nie opisuje się własnych doświadczeń, wzorem bohatera nie jest ktoś nam znany, to i tak w pewnym stopniu przelewa się na papier swoje przemyślenia, poglądy, obserwacje. Jak dużo siebie przekazuje Pani czytelnikom w swojej powieści?
Ta książka w dużej mierze opiera się na moich przemyśleniach. Powstawała w czasie, gdy musiałam podjąć bardzo wiele decyzji, które miały zaważyć na moim dalszym życiu. I choć historia Jane jest zupełnie inna niż moja, to niektóre z jej myśli, słów, czy obaw z powodzeniem mogłabym uznać za własne.

3. Wydaje mi się, że wielu z nas przybiera maski, stwarza w sobie dwie osobowości, tak jak Jane. Czasem jest to nawet zabieg nieświadomy, wynikający z przypisywanych nam ról społecznych. Czy uważa Pani, że tak jest dobrze, że człowiek musi umieć się przystosować, czy lepiej obudzić w sobie wojownika?

Myślę, że człowiek powinien znaleźć równowagę pomiędzy jednym, a drugim: walczyć, o to na czym mu zależy i przymknąć oko na to, co nie ma większego znaczenia. Jak powiedział H. Jackson Brown, Jr.: „Bądź gotów przegrać bitwę, żeby wygrać wojnę”. 

Rose Belle
1. Gdzie szuka Pani weny twórczej, gdy długopis tkwi nad czystą kartką lub palce nad klawiaturą, a tekstu nie przybywa? Co Pani wtedy robi? Wymusza (pisze, choć nie powstaje tekst, który Panią zadowala), zostawia i zajmuje się przyjemnościami, np. szuka weny w filmach, czytając książki, na spacerze itd?


Nigdy nie staram się pisać „na siłę”, ale nie jestem też zwolennikiem przekonania, że do pisania konieczna jest wena. Oczywiście wena jest bardzo ważna, ale samo pisanie wymaga dużej dawki wytrwałości i dyscypliny. Nawet jeśli tekst, który wypływa spod długopisu nieco „kuleje”, można spróbować zabrać się do pisania książki od technicznej strony: przygotować plan, zbudować bohaterów, stworzyć im przeszłość, czy też opisać to, co ma się wydarzyć. Do tego nie potrzeba kwiecistych zdań. Wystarczą hasła w stylu: „Jane się wkurzy, rzuci wszystko i wyjedzie do Szkocji”. Jeśli natomiast faktycznie chcę stworzyć konkretny fragment opowieści, a myśli nie kleją się w zadowalającą całość, to odkładam zeszyt i zajmuję się czymś innym. Spaceruję, czytam, albo włączam muzykę i godzinami snuję się po pokoju szukając inspiracji w dźwiękach.

2. Właśnie, woli Pani pisać tradycyjnie na kartkach czy już w komputerze/laptopie? I jeśli to pierwsze, czy jest Pani zasypana milionem wydartych, ledwo muśniętych atramentem kartek, jak to często na wesoło pokazuje się pracę pisarzy czy szanuje Pani papier; pisze na luźnych kartkach czy w zeszycie, notesie? Czy praca na kartce wygląda schludnie, czy raczej jest dużo skreśleń, powciskanych dopisków, zapisanych jakichś uwag do tekstu na marginesach?

Zdecydowanie wolę tradycyjną formę: notes plus długopis. Z pozoru chaotycznie zapisana kartka, poprzecinana skreśleniami, poprawkami, strzałkami i komentarzami, odzwierciedla drogę, po której biegły moje myśli. I to bez wątpienia nie przypomina schludnej parkowej alejki, tylko trasę, na której odbywają się motocrossy

3. Czy bohaterom nadaje Pani cechy ludzi z otoczenia; swoje, przyjaciół, rodziny, innych znajomych i czy wplata Pani w fabułę wydarzenia z życia (swojego, bliskich itd)?


Podobne pytanie już było (zadane przez: Edyta Chmura)

Kasia Piwoda
1. Kto jako pierwszy przeczytał "Kiedy wolność mówi szeptem", zanim jeszcze książka trafiła do wydawcy, i jaka była reakcja tej osoby po przeczytaniu?


Jako pierwsza książkę przeczytała mama. Była bardzo zaskoczona, bo - nie licząc mojego brata - nikt nie miał pojęcia, że interesuję się pisaniem. Kiedy nieco ochłonęła powiedziała mi, że „nigdy nie przypuszczała, że jej córka napisze taką cudowną opowieść”.

2. Jak się Pani poczuła, gdy dostała Pani do ręki swoją własną, pachnącą nowością książkę?

To było cudowne uczucie! Trzymałam w rękach spełnione marzenie.

3. Czy pisząc tę książkę od razu Pani myślała o jej wydaniu i taki Pani miała cel, czy po prostu tworzyła Pani tę historię z zamysłem, że może kiedyś się uda wydać?

Książka „Kiedy wolność mówi szeptem” początkowo była tylko zbiorem przemyśleń zapisanych gdzieś na skrawkach papieru. Dopiero gdy uzbierało się tego całkiem sporo, przemknęło mi przez myśl, żeby z tych maleńkich „łat” uszyć cały strój.

Izabela Łapacz
1. Czy i jak wyobraża sobie Pani ekranizację Pani książki?


Niezależnie od tego jaką książkę czytam, oczami wyobraźni widzę kolejne sceny, które połączone w całość mogłyby stworzyć całkiem niezły film. Gdyby moja powieść kiedykolwiek miała zostać przeniesiona na ekran, chciałabym, aby reżyser pokazał piękno i srogość szkockich krajobrazów oraz chwytającą za serca szkocką muzykę, bo wydaje mi się że żadne – nawet najbardziej wyszukane słowa – nie oddadzą w pełni ich wspaniałości.

2. Czy główna bohaterka książki jest do Pani podobna (z charakteru, z wyglądu) czy jest Pani przeciwieństwem?


Podobne pytanie już było (zadane przez: Książko Miłości Moja16 października, 2015)

3. Czy poprzez napisanie tej książki poczuła się Pani wolna w sensie pisania i teraz kolejne Pani powieści będą się szybko pojawiać?


Nigdy nie czułam się skrępowana w sensie pisania. Oczywiście, wydanie debiutanckiej książki podbudowało moja wiarę w siebie i podsyciło zapał do dalszej pracy, ale wydaje mi się, że częstotliwość pojawiania się kolejnych powieści będzie zależała od wielu innych czynników. Marzę o tym, aby historie zawarte w moich książkach były wartościowe. Nie chcę tylko składać zdań i tworzyć mało znaczących opowieści. Pisanie jest dla mnie pasją, która wciąż rzuca mi nowe wyzwania i sprawia, że zaczynam wymagać od siebie coraz więcej. Dlatego nie zamierzam za wszelką cenę kuć żelaza póki gorące. Jak powiedział Henry Ford: „Największym wrogiem jakości jest pośpiech”.

Patrycja Sudoł
1. Jak to się stało, że osoba, która ukończyła informatykę i ekonometrię jest wspaniałą pisarką?


Wbrew pozorom informatyka wymaga ogromnej wyobraźni. Zwłaszcza, gdy wykładowca każe napisać program komputerowy na kartce papieru…

2. Słyszała Pani szept wolności?

Owszem  To właśnie ów szept sprawił, że zaczęłam pisać tę książkę.

Edyta
1. Na pierwszy rzut oka Pani wykształcenie niewiele ma wspólnego z pisaniem powieści. Czy sądzi Pani zatem, że słowa Wiesława Myśliwskiego, iż „książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie, na który przychodzi”, w pewnym stopniu odnoszą się również do Pani?


Myślę, że te słowa odnoszą się do każdego człowieka. W zależności od tego po jaką książkę sięgniemy, przeniesiemy się do przedstawionego w niej świata. To niezwykle fascynujące zwłaszcza, że znaczna część tych „światów” jest fikcyjna, albo niedostępna dla zwykłego śmiertelnika.

2. Każdy artysta, autor posiada swoją inspirację, coś, co motywuje go do tworzenia. Czy w Pani przypadku również istniała jakaś rzecz, a może osoba, która pomogła Pani podjąć decyzję o napisaniu swojej debiutanckiej książki?

Decyzję podjęłam sama, ale od podjęcia decyzji, do napisania książki jest jeszcze daleka droga, której przebycie wymaga nie lada wysiłku. Kiedy wena nie przychodzi, a słowa nie chcą układać się w zdania, bardzo często pojawiają się chwile zwątpienia. Mnie także to nie ominęło, ale na szczęście istniała osoba, która wierzyła we mnie nawet wtedy, gdy ja sama przestawałam w siebie wierzyć. Moim motywatorem był brat. On jako jedyny wiedział, że pasjonuję  się pisaniem i nieustannie pobudzał mnie do działania. Kiedy dałam mu do przeczytania rękopis, nie zasypał mnie lawiną pochwał, tylko starannie wypunktował wszystkie plusy i minusy. I za to jestem mu najbardziej wdzięczna. 

3. Wielu ludzi próbuje pisać własne teksty. Co poradziłaby Pani młodej osobie, która waha się czy opublikować swoją twórczość?

Najpierw spróbowałabym zrozumieć dlaczego ta osoba waha się, czy opublikować swoją twórczość. Jednak wydaje mi się, że w większości przypadków powody byłyby podobne: strach przed tym, że historia, w którą ktoś włożył całe serce nie spodoba się odbiorcom. Dlatego powiedziałabym tej osobie, że to jest ryzyko, z którym musi się zmierzyć każdy pisarz. Ponadto wyjaśniłabym jej, że wśród pochlebnych opinii znajdą się również te negatywne. Dlatego trzeba umieć znaleźć w sobie pokorę, która pozwoli przyjąć konstruktywną krytykę oraz determinację, która zmobilizuje do dalszej pracy.

Gab riela
1. Jaka jest pierwsza myśl, która przyjdzie Pani do głowy, kiedy usłyszy słowo „książka”?

Niemal natychmiast zaczynam zastanawiać się, jaką historię w sobie skrywa.

2. Jakim hasłem mogłaby Pani opisać swoją powieść, nawiązując do tematyki i gatunku książki, tak aby zachęcić czytelnika i przyciągnąć jego uwagę?


Czytelniku, strzeż się!
Po przeczytaniu tej książki możesz zechcieć zmienić całe swoje życie. Jesteś na to gotowy?

3. Życie wielu książkowych bohaterów wcale nie jest łatwe. Bardzo często postacie postawione są w sytuacji bez wyjścia, gdy ktoś przypiera ich do muru. Nie wiedzą jak sobie poradzić, ale mimo to się nie poddają. Co Pani robi w takiej sytuacji? Poddaje się, czy może walczy? Jeśli tak, to w jaki sposób?

W tego typu sytuacjach kieruję się bardzo prostą zasadą: walczę o to, w co wierzę i o to, na czym mi zależy. Ale biorąc pod uwagę fakt, że nie lubię prowadzić głupich i niepotrzebnych  bitew, w pierwszej kolejności zawsze szukam pokojowego rozwiązania.

Zosia Samosia :)
1. Jakie jest Pani motto, którym kieruje się w życiu?


„Weź tyle, ile potrzebujesz. Daj tyle, ile możesz”.

2. Do dziś pamiętam zapach ... ?

Wody po goleniu, której kiedyś używał mój tata

3. Szczęście to...?

Podobne pytanie już było (zadane przez: Beata Lewandowska17 października, 2015)

Ela Ruda
1. Jak można zinterpretować tytuł książki?


Podobne pytanie już było (zadane przez Sylwka S.).

2. Ile z siebie daje Pani swoim bohaterom? Czy może mają oni cechy Pani bliskich? Czy może całkowicie są fikcyjni?

Podobne pytanie już było (zadane przez Rose Belle).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Martynie Senator za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie Nam niezwykle interesującego wywiadu.  

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.  


dziobasek3 oraz Rose Belle - otrzymują nagrodę w postaci książki ''Kiedy wolność mówi szeptem''.

Gratuluję i pozdrawiam!!!

cyrysia

19 komentarzy:

  1. Interesujący wywiad. Gratuluję zwyciężczyniom :)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajna odpowiedź na temat szczęście:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej Pani, ale po przeczytaniu wywiadu mam ochotę ją poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo interesujący wywiad, ciekawa osoba. Gratulacje dla zwycięzców :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam wiele wywiadów na Twoim blogu i zawsze jestem nimi zachwycona:) Kolejne również przeczytam z wielkim zainteresowaniem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy wywiad :) Gratuluję również zwycięzcą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z takiej ilości pytań wyszedl bardzo obszerny wywiad. Dużo ciekawego się dowiedziałam o autorce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy wywiad. Dobrze się czytało, chwile refleksji też były.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyjemnie się czyta wywiady mądrych autorów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow!!! Super,bardzo dziekuje.😊 i gratuluje drugiej osobie, ktora wygrala.😊
    dziobasek3

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejny intrygujący wywiad, gratuluję ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję wywiadu oraz zwycięzcom :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawy wywiad :). Książkę mam w planach. Jak się odkopię z zaległości, na pewno przeczytam :).

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny wywiad, czytelnicy zasypali autorkę pytaniami :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...