"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

środa, 20 kwietnia 2016

Wywiad z Martą W. Staniszewską



Kochani! 
Nie spodziewałam się w najśmielszych marzeniach, że będzie Was tu tak wiele, a Wasze pytania tak bardzo mnie zaskoczą i zmuszą do refleksji. Dziękuję za wszystkie. Na niektóre nie dałam rady odpowiedzieć ze względu na długość wywiadu, niektóre brzmiały podobnie do innych, zatem zdecydowałam o ich pominięciu, ale wszystkie były dla mnie bardzo cenne.

Pozostaję w nadziei, iż moja decyzja odnośnie zwycięzcy spotka się ze zrozumieniem pozostałych uczestników tego wyjątkowego konkursu. Jest to opinia czysto subiektywna i na dodatek „jedno-głośna”, co ułatwiało, ale i utrudniało wybór.

Najpierw pytania i odpowiedzi, bo w końcu chodziło o poznanie autora ;)

Monika Stanisławska
Dlaczego zaczęła Pani pisać właśnie romanse erotyczne? Co Panią fascynuje, pociąga w tym gatunku literackim?


Nie pierwszy raz powiem, że literatura erotyczna to bajka, a bajki łatwo się pisze, bo w wyobraźni układają się same. Kiedy piszę moje historie, przeżywam je razem z moimi bohaterami. To takie intymne oderwanie od rzeczywistości, która sama w sobie nie jest niczym złym, ale tak jak kiper potrzebuje oddechu nawet od najpiękniejszego zapachu, tak ja czasem muszę się wyrwać, pofantazjować, polatać z głową w chmurach.

Wszyscy na wszystko narzekają, marudzą wszystko ich denerwuje. Stąd moje pytanie co Panią najbardziej raduje i cieszy w życiu? I co poradziłaby Pani osobom, które wiecznie narzekają i marudzą, aby zmienili spojrzenie na otaczający ich świat?

W ostatnim czasie najbardziej cieszą mnie chwile takie jak ta, kiedy siedzę wczesnym niedzielnym porankiem w moim salonie, za oknem coś ćwierka i pohukuje, deszcz uderza w pierwsze liście. Popijam gorzką kawę i ze zmokniętym kotem za towarzysza (bo właśnie wrócił z porannych wojaży) mogę odetchnąć od wszystkiego i wszystkich. Lubię momenty ciszy i samotności. Takich chwil mam jak na lekarstwo. Spędzam je wtedy najchętniej z moją lub cudzą książką.

Rada? Doceń to, co masz. Jest zbyt wielu ludzi, którzy mają w życiu znacznie trudniej niż ty.

Hanna Artychowska
Ja mam jedno pytanie, które mnie zastanawia coraz bardziej w dobie pikantnych książek. Czytamy te książki o miłości (duchowej czy/i fizycznej), książki nas pochłaniają, motywują, inspirują, czasem mamy motyle w brzuch.. Wiadomo. A jak to wygląda z pkt widzenia pisarza? Pierwszymi recenzentami na pewno są najbliżsi. Czy mąż nie czuje się zawiedziony że rzeczywistość jest inna? Czy nie uznaje tego, jako romans z postacią która powstała w wyobraźni?


Pierwszym recenzentem jest zawsze moja siostra, która tak jak ja lubi erotyki, choć odkryła je dopiero, kiedy zaczęłam je pisać :) Moje powieści piszę dla kobiet, zatem z doświadczenia oboje z mężem wiemy, że on, będąc facetem z krwi i kości, marnie znosi ochy i achy nad boskimi samcami z romansów i to nie z racji zazdrości, a raczej naturalnych odruchów.

Literatura erotyczna jest jak komedia romantyczna. Kobiety pochłaniają każdą scenę z biciem serca. Biorą to, co daje im autor, później chwilę pocierpią nad światem: że nie taki, jak w książce lub filmie, ale szybko wracają do normalności. To nie jest tak, że ja piszę o tym, o czym marzę, choć oczywiście po części przeżywam życie moich bohaterów. To bardziej jest tak, że piszę o tym, o czym marzy większość, i staram się im dać odrobinę radości z czasu z książką. A mąż chyba nie musi czuć się zagrożony ;)

Marysia Soczowka
Na jakie chmury Pani najczęściej wskakuje myślami?


Haha, dobre pytanie! Moje myśli są dość rozbiegane i chaotyczne. Czasem więc skoczą tam, czasem gdzieś indziej. Często muszę je przywoływać do porządku. Zwłaszcza przed snem. Mam takie miejsce, gdzie udaję się, gdy mam kłopoty z zaśnięciem. Wyobrażam sobie wtedy, że jestem nocą na plaży, na bezludnej wyspie (ale nie powiem na której wyspie, żeby nadal była bezludna ;) ). Przede mną morze uderzające falami, za mną szumiące palmy, a nade mną niebo usłane gwiazdami. Wciskam stopy w lekko wilgotny i ciepły piasek, i wtedy zasypiam.

Skąd czerpie Pani natchnienie?

Skąd się da :) Z rozmów z ludźmi, z seriali, z filmów, innych książek. Staram się dużo czytać. To daje mnóstwo pomysłów. Nieraz czytam coś i myślę sobie - kurcze, ja bym to inaczej napisała, i bum! piszę ;)

Angel Oscuro
Czy jest w Pani życiu ktoś, kogo nigdy Pani nie zapomni, a komu pozwoliła Pani odejść?

Jest w moim życiu kilka osób, których nigdy nie zapomnę i które wryły się we mnie zbyt mocno, aby je wymazać. Dawne miłości, przyjaciele, znajomi… Jeśli odeszły, to tylko, dlatego, że im na to pozwoliłam niezależnie od okoliczności. Miłość i przyjaźń, to uczucia altruistyczne – przynajmniej w idealnym świecie…

Nie ma miłości bez zazdrości, czy bez wolności?

Zdecydowanie bez zazdrości. Umiarkowana zazdrość dodaje pieprzyku każdemu związkowi. Daje znać partnerowi, że nadal jest dla ciebie atrakcyjnym kąskiem ;)

Grażyna Wróbel
Czy to, że czasem nie możemy pogodzić się z odejściem kogoś bliskiego jest złe?


To nigdy nie jest złe. Uczucia, zarówno te cudowne jak miłość i przyjaźń, jak i te niszczące, jak nienawiść, łączą nas z ludźmi niewidzialną więzią. Można ją próbować zerwać, ale jeśli uczucie jest prawdziwe, ta więź pozostanie żywa, nawet po śmierci. Do dziś prawie codziennie myślę o swoim zmarłym tacie, choć nie ma go już ze mną od ponad dwudziestu pięciu lat. Na szczęście są to tylko miłe myśli.

Zaczynała Pani przygodę z pisaniem od wierszy wojennych, później opowiadania obyczajowe i historię fantasy, aż w końcu odkryła właściwe powołanie - romanse erotyczne. Jak to się stało, że taka rozbieżność? I w jaki sposób odkryła Pani ten gatunek o którym obecnie pisze?

Erotyki odkryłam… czytając je. Zaczęłam przypadkiem od Greya. Potem przyszedł czas na Sylwię Day, następnie Olivię Cunning i tak przepadłam.

Co dla Pani oznacza słowo ODEJŚCIE?

Można odejść na różne sposoby czasem nawet o tym nie wiedząc. Najgorsze odejście to te mentalne. Gdy ktoś jest, a jednak go tu nie ma, bo nie chce tu być. Takie odejście boli chyba najbardziej.

perus
Urzekły mnie okładki Pani książek i stąd pytanie: czy autor ma na ich wygląd jakikolwiek wpływ? Na przykład wydawca proponuje kilka opcji i pozwala dokonać wyboru?

Nie wiem, jak jest w przypadku innych autorów, ale moje okładki są mojego własnego projektu. Zastanawiam się jak chciałabym, żeby wyglądała taka okładka – co by mnie skusiło do przeczytania, co pokazałoby treść, wnętrze książki, a potem szukam odpowiedniego zdjęcia. Twarze są ucięte celowo, tak aby każdy mógł wyobrazić sobie swojego Aleksa i swoją Sophie, ale okładka ma jednoznacznie sugerować treść… Oczywiście dopracowywał je grafik, ale pomysł na zdjęcie i czcionkę był mój. Myślę, że ostateczne zdanie zawsze ma autor, choć powinien się liczyć z opinią Wydawcy – to w końcu Oni są tu ekspertami ;)

W Polsce ostatnio modne są trylogie (może dlatego, że żyjemy w kraju Sienkiewicza), a Pani napisała dylogię. Z przekory?

Trochę tak. Nie lubię, gdy historia wlecze się na siłę, gdy pojawia się kolejny tom zakończony tak, żeby zmusić do przeczytania następnego. Można napisać jedną dobrą książkę i zmieścić w niej cudowną treść, można też stworzyć pięć marnych tomów ciągnących się w nieskończoność. Pod koniec drugiej części wahałam się, jak pokierować losem Aleksa i Sophie. W rezultacie zdecydowałam, że książkę zakończę tak, aby móc rozwinąć losy innych postaci, ale nie musieć tego robić. Mam za dużo pomysłów na nowych bohaterów, żeby podtrzymywać życie poprzednich :) [M W1]
 
Czy zamierza Pani pozostać wierna romansom erotycznym, czy planuje kiedyś powrócić do fantastyki lub literatury obyczajowej?

Uwielbiam pisać historie z pieprzykiem, ale kto wie dokąd poniesie mnie wyobraźnia.

Dorota Ka
Czy uważa Pani, że nigdy istnieje, czy raczej nigdy nie mówi Pani nigdy?;)


Nigdy nie mówię nigdy. To, co dziś wydaje mi się nierealne, za chwilę okazuje się faktem. Parafrazując jeden z moich ulubionych tekstów z filmu Chłopaki nie płaczą: Dawno temu dałabym sobie rękę uciąć, że nigdy żadne wydawnictwo nie wyłoży gotówki na moją książkę… I bym teraz, k…a, nie miała ręki…

izabela81
W "Nigdy cię nie zapomniałam" nawiązuje Pani do mitologii nordyckiej. Ciekawi mnie, skąd taki pomysł, i jakie ma on znaczenie dla fabuły książki?


Chciałam, żeby czytelnik zobaczył w Aleksie, to co widziałam ja – niezwyciężonego, seksownego Thora o blond włosach, jak w ekranizacji. Nawet mój mąż wie, jak Chris Hemsworth na mnie działa… ;) Johnny to Hajmdal (od staroislandzkiego Heimdall = "Początek Wszystkiego"), to dzięki niemu Aleks i Sophie zmów się spotykają, Linde to główny przeciwnik Thora - Jormungand - w mitologii nordyckiej gigantyczny wąż opasujący Midgard. Wąż rósł w otchłaniach, aż w końcu przyjął takie rozmiary, iż otaczał cały świat i mógł ugryźć własny ogon. Historia zła w serii Nigdy też zatacza koło. Na końcu okazuje się, kto tak naprawdę był źródłem większości zły.

W Pani dwóch dotychczasowych książkach pojawiają się elementy sensacji, romansu, literatury erotycznej. Które wątki sprawiły Pani większą trudność?

Sensacyjne – to nie moja bajka :) Kryminały z czystym sumieniem i bez smutku przekazuję w niezwykle zdolne dłonie Pani Katarzyny Bondy i Puzyńskiej. Ja wolę pisać o ciepłej skórze, mokrych pocałunkach i przeciągłych spojrzeniach ;)

Ireneusz Piątek
Jak to się stało, że ktoś kto pisał cokolwiek o wojnie, a potem fantasy zaczął pisać romanse....? Przecież (a znam to z życia, bo kocham fantasy od 40 lat) miłości do niej nie da się ot tak wyrzucić z siebie. Czyżby kasa ????? (wiem że romans łatwiej wydać........)


Fantasy nie da się wyrzucić z serduszka, ale spełniam tę miłość w inny sposób. Kocham się w filmach opartych na komiksach Marvela. Mogę je oglądać w kółko.

Pisanie nie ma zbyt wiele wspólnego z kasą w naszym kraju, ale życzyłabym sobie kiedyś odszczekać te słowa…

Czy zgodzi się Pani z moim poglądem (a pisze od lat), że opisywanie codziennego życia, znanego ludziom jest w dużej mierze powielaniem ich kłopotów. Czy nie lepiej wprowadzić czytelnika w całkowicie mu obcy świat fantasy, taki który spowoduje, że choć na chwilę zapomni o swoim zazwyczaj szarym dniu i dzięki temu się zrelaksuje?

Zgadzam się. Co więcej uważam, że romanse na równi z literaturą fantasy dzielnie przeciwstawiają się codzienności. Romans to bajka o księciu na białym rumaku. Facet w tej bajce jest idealny: przystojny, inteligentny, dobrze zbudowany, silny, odważny i dzielny, kiedy trzeba - wspiera i przytula, kiedy indziej schodzi z drogi i daje oddech, wie gdzie dotknąć i kiedy, żeby sprawić przyjemność, a przede wszystkim rozumie kobietę. Taki mężczyzna nie istnieje w realnym życiu (tak samo jak nie istnieją krasnale i elfy), bo nikt nie rozumie kobiet, nawet one same ;) Jeśli więc zna Pan mężczyznę jak z romansu, to pewnie nie tylko ja chętnie go poznam ;)

Molek Molek
Często ludzie długo chowają swoje urazy, a nawet pielęgnują je. Odbija się to na wszystkich wokół, a dawna zadra wraca jak bumerang w najmniej spodziewanym momencie. Ma Pani swój sposób na zapomnienie tych przykrych chwil?


Mam niestety tę paskudną cechę charakteru, która nie pozwala mi w lekki sposób wyzbyć się urazów. Tkwią we mnie niczym drzazga, a gdy pozostają niewyjaśnione - jątrzą się i puchną. To jedna z kilku cech, których w sobie nie lubię, ale nie umiem nad nią zapanować.

Daria S
Czy nie żałuje Pani, że pierwsze wiersze i opowieści trafiały tylko do szuflady?


Powieści i wiersze z tamtego okresu były dziełem dziecka lub nastolatki. Później pasja pisarska umarła zabita podejściem polonistów. Na szczęście zmartwychwstała i powróciła z nową siłą. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję pokazać moją książkę byłej nauczycielce języka polskiego, z miną mówiącą: „In your face, woman!” ;)

Zapewne wielu młodych (i nie tylko) ludzi ma u siebie takie właśnie SZUFLADY. Co by im Pani powiedziała, jak zmotywowała aby uwierzyć w siebie i wydać własną twórczość?

Jeśli piszesz i kochasz to co robisz, to nie daj zabić w sobie tej miłości. Nie ważne, co mówią ludzie. Jeśli to, co piszesz podoba się choć jednemu człowiekowi, to warto pokazać to całemu światu. Niestety trzeba też liczyć się z konsekwencjami i przyjąć na klatę na równi pochwały jak i krytykę.

M42Prince
Gdzie Pani znalazła modele do fotografii okładkowej. Czyżby interesowałaby się Pani kulturystyką? Podobają się Pani tacy umięśnieni mężczyźni?


Chciałam, aby okładka była seksowna i przyciągająca spojrzenie, niczym przystojny mężczyzna. Mężczyzna umięśniony jest poniekąd odzwierciedleniem siły, a kobiety lubią silnych mężczyzn, choć to podobno zależy od dnia cyklu… ;) I tak, przyznaję, umięśnieni mężczyźni są dla mnie atrakcyjni. Obrazy na okładki wybieram z portali ze zdjęciami stockowymi.

martucha180
Ja, Marta lubię być nazywana Martuchą, nie lubię zdrobnień swego imienia. A jaką wersję swojego imienia lubi Pani najbardziej i dlaczego?


Chyba Marta to Marta, rzadko ktoś nazywa mnie inaczej, bo Marta to takie „nieodmienialne” imię… a byłoby miło nazywać się jakoś tak wyjątkowo – Otylia czy Bernadetta ;) Czasem znajomi mówią na mnie Martuś. Moja przyjaciółka Danusia woła na mnie Martka i tylko Ona tak mówi, co bardzo cenię w naszej przyjaźni :)

Mówi się: „Nigdy nie mów NIGDY”. Ja się zarzekałam, a los mi spłatał figla. Dlaczego w tytułach Pani dwóch książek pojawiło się tak kategoryczne zaprzeczenie?

Czy można kochać kogoś tak, że będzie się pamiętać go już zawsze? Moim zdaniem można. Właśnie dlatego Nigdy cię nie zapomniałam. Natomiast w Nigdy nie pozwolę ci odejść chodzi o walkę o drugą osobę, codzienne staranie się o to, aby partner nie chciał odejść. To właśnie rozumiem poprzez ten tytuł.

Czym dla Pani jest SŁOWO?

Sposobem na wyrażenie własnych uczuć, ale i zrozumienie uczuć innych. Czasem czyny to nie wszystko i dobrze jest usłyszeć, co komuś w duszy gra.

Gab riela
Niektórzy pisarze wierzą w obecność "weny twórczej" i usprawiedliwiają swoje pisarskie zaległości brakiem tego czynnika. Czy Pani również należy do grupy osób, które nie są w stanie pisać, jeśli nie czują pewnego rodzaju natchnienia? Czy może pisze Pani niezależnie od pory dnia i nocy, a także własnego samopoczucia?


Do pisania nie potrzebna mi wena, natomiast niezbędny jest swoistego rodzaju nastrój. Gdy mam gorszy dzień po prostu nie piszę. Nie umiem również pisać po przysłowiowym kieliszku, jak niektórzy pisarze. Podziwiam (w mocnym cudzysłowie) tych, co umieją. Mi wychodzą farmazony…

Każdy z nas ma w życiu takie chwile, kiedy znowu chciałby poczuć się dzieckiem, powrócić do tych beztroskich lat, podczas których świat w naszych oczach był taki niewinny, prosty i kolorowy. Niestety nie jest to wykonalne, ale można poradzić sobie z tym powrotem na inny sposób, na przykład sięgając po ulubioną książkę z dzieciństwa. A jaki tytuł nosi Pani ulubiona książka z dziecięcych lat? Jak często Pani do niej wracała?

Mam książkę, którą wyjątkowo pamiętam z dzieciństwa. Jest to urocza historia pod tytułem Sceny z życia smoków Beaty Krupińskiej… Kiedyś mi zginęła… Pisząc tę odpowiedź pomyślałam, że chciałabym ją przeczytać ponownie, bo kojarzy mi się z moim tatą i domem, w którym przed jego śmiercią mieszkaliśmy, ale przede wszystkim chciałabym, aby moja córka poznała tę wyjątkową książeczkę. Dzięki Pani właśnie w tym momencie zamówiłam ją na bonito.pl! :)

mlenka
Czy nie bała się Pani podjąć takiej tematyki (chodzi mi o erotykę) w naszym trochę zacofanym kraju?

Kiedyś już napisałam w jednym z wywiadów, że w natłoku romansów erotycznych i opisywanych w nich wielokątów z użyciem różnorakich przedmiotów, moje „tradycyjne”, dwójkowe sceny łóżkowe już na nikim nie robią wrażenia.

Nathalee xxx
Każdy autor kiedyś zaczynał, uczył się pisać, budować napięcie, dochodził do perfekcji... ile czasu zajęło Pani dojście do etapu, w którym czytając swoje dzieło na myśl nasunęło się zdanie "Tak! To jest to!"?


Jeszcze nie nastąpiła ta chwila, bo znów bym coś zmieniła. Dlatego po zatwierdzeniu treści do druku nie czytam swoich powieści, żeby się nie denerwować, że już nie mogę poprawiać:)

Czy czytając wiersze wojenne, które pisała Pani na początku swojej przygody z pisaniem raczej pojawia się uśmiech czy zniesmaczenie ówczesnym stylem pisania?

Tylko uśmiech. Były to wiersze naiwne i dziecinne. Tak samo, jak fantastyka, którą kiedyś pisywałam.

Tematyka, którą wybrała pani do swojej serii jest wśród polskich twórców dość niecodzienna. Podjęcie się jej to był eksperyment czy po prostu poczucie, że to jest ten typ literatury, który w Pani sercu gra?

O to to to…., Dokładnie! To mi w duszy gra i tej tematyki będę się trzymała. Ale czy jest niecodzienna? Jest dużo młodych, zdolnych autorek, np N. Coori i KN Hanner. One także piszą erotyki i są dla mnie codzienną, motywującą i zaskakująco wspierającą mnie konkurencją... Dzięki dziewczyny!

Patrycja Fornal
Czy przy pisaniu książek ma Pani wszystko poukładane w głowie i przelewa Pani myśli na papier, czy pisze Pani a następnie wprowadza miliony poprawek?:)


Nic nie jest oczywiste i ułożone w mojej głowie. Tak samo jest z moim pisaniem. Historia tworzy się w trakcie powstawania. Może i jest jakiś zarys, zwłaszcza w przypadku kontynuacji, ale często wydarzenia na bieżąco zmieniają główny trzon i książka prowadzi mnie sama. To ona się pisze :)

Chętnie dowiedziałabym się czy Pani jako autorka "przemyca" do swojej twórczości własne marzenia, pragnienia lub niespełnione plany w historie bohaterów?:)

Czasami. Staram się nie, ale nie zawsze umiem zdystansować się od swoich historii. Wkładam w nie kawałek siebie.

Czy widziałaby Pani któraś ze swoich powieści na wielkim ekranie?:) Jeśli tak, to kto grał by główne role? :D

Marzenie ściętej głowy, ale oczywiście, że tak! Chris Hemsworth i ja w głównej roli kobiecej! Ale, że talentu aktorskiego mam tyle co pisarskiego, to Scarlett Johansson musiałaby mnie godnie zastąpić… ;) [M W2]

Izabela Raszka
Czym najbardziej do tej pory zaskoczyło Panią życie?


Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek ktoś podejmie się zaryzykować własne pieniądze, aby wydać moją książkę. Po za tym zawsze wydawało mi się, że wychowanie dziecka jest proste. To harówka i niestety często czuję, że nie udaje mi się podołać wszystkim wyzwaniom, jakie stawia przede mną rodzicielstwo. Na szczęście moja córka często wtedy powtarza mi, że jestem najlepszą mamą.

Książki jakiego gatunku Pani nigdy nie napisze?

Nie zamierzam podejmować tematów odbiegających od romansu. Niezależnie od tego, czy będzie to lekka komedia, obyczajówka, czy ostry erotyk, moje książki będą opierały się o relację dwojga ludzi. 

Natalia
Ma Pani jakiegoś mężczyznę we śnie, który nachodzi Panią w nocy?

Mam, ale nikomu nie mówcie! Przychodzi dość często - czasami te sny są miłe, czasem wręcz przeciwnie – smutne i wtedy po przebudzeniu stwierdzam, że wolałabym, żeby nie przychodził. Nie wierzę natomiast, że sny to odzwierciedlenie naszych pragnień - bardziej myśli, codziennych zdarzeń, radości i obaw.

Czekoladowy Kwiatuszek
Co Panią skłoniło do napisania tego typu powieści?


A co skłania Stevena Kinga do pisania horrorów? Sama nie wiem, co tak naprawdę się wydarzyło. Mam za to taką historię, która jest autentyczna, ale nudna jak flaki z olejem. Kiedyś przeczytałam kolejny z rzędu romans i był tak bardzo „nie w moim guście”, że pomyślałam, że ja na pewno umiem napisać lepszy. I napisałam… Nadal jestem przekonana, że „Nigdy” jest lepsze od tamtej książki (i nie, to nie był Grey ;) ).

Agnieszka Mierzwińska
Gdy już Pani córka dorośnie i będzie chciała sięgnąć po serię NIGDY, nie będzie Pani miała nic przeciwko?

To zależy od tego, kiedy będzie chciała to zrobić. Musimy pamiętać, że romanse nie są niczym nowym na rynku. Pamiętam, jak moja mama w moim wieku czytała harlekiny, ja czytuję Sylvię Day czy Ginę Maxwell, a moja córka pewnie kiedyś sięgnie po autorów swojego pokolenia. Mam tylko nadzieję, że będzie już wtedy świadoma tego, że romanse to bajka dla dorosłych – historia całkiem zmyślona i nijak nie odzwierciedlająca rzeczywistości. Jeśli o tym zapomni, będzie nieco zawiedziona.

Czy wszystkie wydarzenia i postacie opisane przez Panią są fikcyjne, a może są wzorowane czymś z Pani życia?

Wydarzenia nie są w całości zmyślone. Część wydarzyła się naprawdę - mnie lub komuś mi znanemu, część jest tylko wytworem wyobraźni. Natomiast bardzo często wzoruję bohaterów na znanych mi ludziach. Czasem wyglądem, innym razem cechami charakteru, ale nigdy nie są to odwzorowania jeden do jednego. Najczęściej biorę jedną, dwie cechy i na nich opieram resztę postaci. 
 
 ~~ * ~~
 
  Dziękuję Marcie w imieniu swoim i czytelników mojego bloga za niezwykłe interesujący wywiad.

Nagrodę w postaci pakietu dwutomowej serii: Nigdy cię nie zapomniałam + Nigdy nie pozwolę ci odejść wraz z autografem i dedykacją autorki otrzymuje:
perus - [M W1] ksiażka
Patrycja Fornal - [M W2] PDF  

Gratuluję i pozdrawiam,
Cyrysia

16 komentarzy:

  1. Cudowna niespodzianka! Dziękuję bardzo!!!
    perus

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję wyróżnionym. A Tobie Cyrysiu kolejnego udanego wywiadu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam czytać wywiady i dowiadywać się co nieco o autorze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję zwyciężczyni i laureatce drugiego miejsca i jeszcze raz dziękuję za wszystkie pytania! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe pytanie, ale jeszcze bardziej ciekawe odpowiedzi autorki, bardzo ciekawy oraz udany wywiad! Z przyjemnością czytałam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy wywiad. Nie wiedziałam, że w książkę poniekąd jest wpleciona mitologia nordycka. Gratuluję zwycięzcom.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję zwycięzcom, a pozostałych, którzy są przeczytać powieści Marty W. Staniszewskiej zapraszam do mnie na Book Tour :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w planach poznać twórczość autorki, więc z wielką przyjemnością przeczytałam wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie trafne pytania! Bardzo ciekawy wywiad. Pozwolę sobie kupić książki, ponieważ rozpływam się jak trzymam w dłoniach ten gatunek literatury. Pozdraiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję :) Wywiad wyszedł wam bardzo ciekawie. A książki Autorki mam już na swojej liście do przeczytania, mam nadzieje, że niebawem wpadną w moje łapki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wywiad tchnie radością, przynajmniej na mnie:)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...